środa, 9 grudnia 2015

Wielka zmiana


Mała Miriam

Po długej przerwie wracam do pisania postów. W planach miałam zacząć od opisania tego wszystkiego, co działo się u nas w ciągu ostatniego pół roku, ale zanim skończyłam pisać poprzednie posty trafiłam do szpitala. Dlatego zacznę od tego, co działo się u nas w ostatnich dniach, a dokładnej pochwalę się dobrą nowiną. W czwartek 3 grudnia o 2.00 urodziła się nam druga córka Miriam. Ku radości domowników od soboty jesteśmy już w domu. Pan błogosławił nas podczas całej ciąży i porodu i dzięki Niemu wszystko było dobrze.
Hania myje naczynia
Nie tylko ja z Paszą czekaliśmy na nasze maleństwo, Hania również nie mogła doczekać sie urodzin Miriam. Hania w ciągu ostatniego miesiąca sama tyle razy już zdążyła być w ciąży, pojechać do szpitala (koniecznie z tatą) i urodzić maleńkiego dzidzisia, że nie jestem w stanie zliczyć. Po powrocie do domu Hania stwierdziła, że jest moją pomocnicą i na razie troszczy się bardzo o swoją siostrę.
Hania pociesza Miriam

czwartek, 26 marca 2015

Centrum rehabilitacyjne

Hania z małymi kozami

Przed wczoraj byliśmy w Dykańce. Jest to miejscowość koło Połtawy, która słynie z tego, że Nikołaj Gogol pisał o niej. My byliśmy tam z drugiego powodu. Obok Dykańki leży mała wioska Trojany, w której znajduje się centrum rehabilitacyjne dla bezdomnych, a raczej miejsce, które dąży do tego, żeby nim być. Zostało założone przez panią Swietlanę,

piątek, 6 lutego 2015

Konferencja w Krzyżowej

Wycieczka po Lwowie
Witajcie, pozdrawiamy was wszystkich serdecznie z Krzyżowej. Od środy jesteśmy w Polsce :-). Z Charkowa wyjechaliśmy pociągiem w poniedziałek wieczorem  do Lwowa, do którego dotarliśmy we wtorek po południu. Tam pospacerowaliśmy po pięknym starym miescie. Hani najbardziej spodobały się ławki, a zwłaszcza ich boczne podparcia zakończone głową lwa. Wydaje mi się, że poprzytulała wszystkie lwy znajdujace się na rynku starego miasta :-).

wtorek, 27 stycznia 2015

Modlitwa

Dużo czasu minęło od ostatniej mojej publikacji na blogu, ale to nie oznacza, że o nim zapomniałam. W naszym życiu wiele się wydarzyło. Dużo wyjazdów i przyjazdów, przygotowań przedświątecznych, konferencji. W kraju również dużo się wydarzyło, niestety w większości nieprzyjemnych rzeczy a zwłaszcza w ostatnich dniach. Mimo obiecanego zawieszenia ognia, nic z tego nie wyszło. Od samego początku separatyści naruszali to porozumienie, a w ostatni weekend znowu zaatakowali ze wzmożoną siłą. Co najgorsza oni atakują nie tylko wojskowe cele, ale również i cywilne. Tyle ludzi gnie tylko ze względu na czyjeś ambicje. Sama tylko myśl o tym przygniata i motywuje jeszcze bardziej do modlitwy.

Zachęcam was i proszę, nie zapominajcie w modlitwach o tych cierpiących ludziach na Ukrainie, którzy tak bardzo potrzebują pokoju przede wszystkim Bożego, ale i tego ziemskiego.