czwartek, 20 grudnia 2012

Trzeci Adwent (Charków)

16 grudnia na trzeci Adwent prowadziłem pierwsze nabożeństwo Słowa od czasu mego pobytu na Ukrainie. Po tym, jak dostałem zezwolenia od biskupa udzielania Komunii, każde nabożeństwo było komunijnym. Jest to związane z tym, że w trzech innych parafiach oprócz Charkowa, to jedne z głównych moich zadań. W Charkowie przez pierwszych trzy miesiące ja nie prowadziłem więcej niż dwa nabożeństwa w miesiącu. Pod moją nieobecność prowadził wyszkolony do tego celu liturg lub ktoś z rady parafialnej.

Trzeci Adwent (Lozowa)

W sobotę 15 grudnia wstałem przed siódmą. Zjadłem śniadanie, spakowałem rzeczy i w drogę... O dziewiątej  odjeżdżał mój pociąg do miasta Lozowa. Na szczęścia pociąg był pośpieszny dlatego już w pół dwunastej byłem na miejscu. Dalej jeszcze kilkadziesiąt minut drogi i po dwunastej rozpoczęłyśmy nabożeństwo. W salce zebrało się czternaście osób oprócz mnie, i jeszcze jedna pani była z dwoma chłopakami przygotowywałaś do świąt. Po nabożeństwie godzina biblijna na podstawie tekstu biblijnego z drugiego rozdziału pierwszej Księgi Mojżeszowej. Rozmawialyśmy o różnych ciekawostkach, o rolach mężczyzny i kobiety, o wychowaniu dzieci i relacjach z rodzicami oraz o tym, że główną relacją w małżeństwie ma być relacja z współmałżonkiem, a później z dzieckiem. Część kobiet (mężczyzn tym razem nie było) zgodziła się, ale powiedziała, że to jest ciężkie do wykonania w praktyce, druga cześć obstawała za tym, że dzieci o wielu ważniejsze niż współmałżonek.
Po godzinie biblijnej, która trwała nie co dłużej niż godzina był obiad. A potem droga do Charkowa. Do domu dotarłem o 20.00.

środa, 12 grudnia 2012

Adwent

Już zbliża się trzecia niedziela adwentu, a ja piszę tylko pierwszy post w tym miesiącu. Jak zwykłe ciężko było zabrać się, chociaż wielu rzeczy się działo.

Na pierwszy adwent prowadziłem nabożeństwo w Kremenczuku. Trzy i pół godziny jazdy busem w jedną stronę, ponad 500 km w dwie strony. Taka podróż to niestety dość męczące zajęcia, ale taka rzeczywistość w naszym Kościele. Ciągle myślę, jak mogę rozwinąć życie parafialne w tych parafiach do których dojeżdżam z komunią. Bo w moim odczuciu raz w miesiącu to za mało, ale z drugiej strony fizycznie nie mogę tego robić wystarczająco często. Dlatego też proszę o mądrość u Boga w którym kierunku mam iść, jak i również o chętnych ludzi do służby w tych parafiach. Potrzeby są wielki: zacząć praktycznie od zera szkółki niedzielne, młodzieżówki, godziny biblijny. Zachęcić ludzi do częstszego spotykania się i czytania Słowa Bożego.